Cześć. Moja walka z nadwagą zaczęła się kilka lat temu. Dobre co nie? Najpierw pojawił się malutki brzuszek. Przy moim 163cm nie było to jakąkolwiek nadwagą. A co mnie tam. Miałam wtedy 57kg. Żebra mi było widać nadal, ramiona- skóra i kość.Jedynie zawsze biodra i pupę miałam okrąglejszą. Potem zaczęłam tyć w pracy i nagle miałam 67kg. I wtedy pierwszy raz powiedziałam stop. Był dietetyk? Był. Były ćwiczenia? Były. Chodziłam na aerobik. W 2 miesiące miałam 6kg mniej. Ale zaraz potem miałam efekt jojo. Bo ... zaszłam w ciążę;p Ale i tu miałam wzloty i upadki. Raz 56kg a raz 69kg. Po ciąży miałam 69kg ale został mi brzuch. W trakcie nicnierobienia jadłam sobie tonami słodycze i w ciagu pół roku miałam już 76 kg. Były więc próby chudnięcia u dietetyków stacjonarnych i tych internetowych. Jakimś cudem miałam już nawet 65kg. Ale podłamałam się gdy po urodzinach u teściowej zaczęłam tyć. Do tego doszły jeszcze problemy z dzieckiem. I w tej chwili mam 85kg